środa, 9 lipca 2014

No heja :*

Chciałabym was bardzo mocno przeprosić za to że tak długo nie dodaję rozdziału, ale wena odeszła w niepamięć :( Niestety, ale wyjeżdżam na obóz po jutrze i przez 10 dni nie będę dodawała rozdziału :( A jak wrócę, obiecuję że napisze rozdział nad którym będę siedzieć dosyć długo, aby był ideolo :P Fajnie by było gdyby któraś z moich czytelniczek pojechała na ten obóz :3 Jadę sobie na Kaszuby do Kiełpna czy jakoś tak C:
Kocham was :*
Megan <3>

wtorek, 13 maja 2014

Rozdział 44

Nie mogłam rozpiąć tych cholernych pasów, jednak Niall mi pomógł. Obydwoje szybko otworzyliśmy drzwi i wypłyneliśmy na powierzchnię. Wyszliśmy z wody kaszląc i opadając na ziemię. Byliśmy w szoku. W końcu się odcknęłam i wyjęłam z torebki przewieszonej przez ramię telefon. O dziwo działał. Zadzwoniłam do Liama. Odebrał po 1 sygnale. 
-No gdzie wy się podziewacie? Zaraz samolot odleci!-zaczął się bulwersować.
-Liam, niech ktoś po nas przyjedzie. Nasz samochód wpadł do jeziora i nie mamy jak dojechać.-podałam mu miejsce gdzie jesteśmy i się rozłączyłam.
Po 5 minutach zauważyliśmy samochód Daddiego. Szybko do niego wsiedliśmy. Jak się okazało przyjechał z Harrym. Usiedliśmy z Horankiem na tylne siedzenia i już po chwili pojechaliśmy. Wtuliłam się w blondyna, a on pocałował mnie w czoło. Po paru sekundach zasnęłam. Obudził mnie wrzask fanek i błysk fleszy. Byłam zbyt wykończona i nie mogłam otworzyć oczu. Mój książe mnie zaniósł do prywatnego odrzutowca i połorzył na jednym z foteli. Po chwili usiadł obok mnie. Byłam bardzo zmęczona, lecz wiedziałam że Niallowi przyda się wsparcie, więc otworzyłam oczy, przytuliłam chłopaka i czule pocałowałam. Na jego twarzy zawitał blady uśmiech. Nagle wstałam i poszłam trochę w głąb samolotu, gdzie siedzieli chłopcy i Elena. 
-Mogłabym od kogoś laptopa porzyczyć?-zapytałam z nadzieją w głosie.
Harold prawie od razu podał mi torbę z urządzeniem w środku. Podziękowałam i poszłam na moje miejsce, czyli na przód samolotu obok niebieskookiego. 
-Gdzie byłaś?-wymamrotał
-Po laptopa.-odparłam i włączyłam go
Wygodnie oparłam się o chłopaka i zalogowałam się na facebooku. Jak zwykle mnóstwo hejtów na moją osobę. Lecz nauczyłam się nie przejmować złymi wypowiedziami na mój temat. Wylogowałam się z fb i zalogowałam na tweetera. Chwilkę tam posiedziałam. 
W pewnej chwili nabrałam ochoty na wstawienie jakiegoś zdjęcia na stronkę. 
-Niall.- powiedziałam z uśmiechem
-Słucham księżniczko.-odparł
-Bo ja strasznie dawno nie dodałam żadnych zdjęć na tweetera i czy zrobisz sobie ze mną jakieś?-zapytałam robiąc słodkie oczka.
-Jasne.-od razu się zgodził.
Gdy już zrobiliśmy parę sweet foci laptopowym aparatem ;) obok nas przechodził Zayn z Eleną.
-A co ja tu widzę? Robicie zdjęcia beze mnie?-zapytał mulat
-Czy ja usłyszałem zdjęcia?-odezwał się z drugiego końca samolotu Louis.
Od razu cała paczka do nas podleciała i zaczęliśmy robić milony zdjęć. 
Niezła była przy tym zabawa. Po zakończeniu naszej sesji zdjęciowej powstawiałam pare fotek na tweetera. Wylogowałam się i dałam laptopa Harremu.
-Niall, a tak właściwie, to w jakie miejsce lecimy?-zdałam sobię sprawę, że nie wiem do jakiego miejsca na całej kuli ziemskiej lecimy.
-Na początek do Irlandii.-uśmiechnął się lekko
-Jest ci ciężko prawda?-wypaliłam prosto z mostu
-Lepiej jak jesteś przy mnie kochanie.-pocałował mnie w czoło. Uśmiechnęłam się i wyjrzałam przez małe okienko samolotowe. 
-W jakim kraju już jesteśmy?-zapytałam
-Irlandia.-obioł mnie i też zaczął podziwiać widoki.
-No tak. Nawet kraju w którym się wychowałam nie umiem rozpoznać.-walnęłam się w czoło z otwartej dłoni, na co chłopak się zaśmiał. Po chwili usłyszeliśmy głoś stewardessy, że mamy zapiąć pasy, ponieważ lądujemy. 
Wykonaliśmy polecenie i do końca lotu się nie odzywaliśmy. Gdy wyszliśmy z samolotu do naszych uszu dotarł pisk irlandzkich fanek. Ja z Eleną poszłyśmy za ochroniarzami, którzy prowadzili nas w stronę samochodu, który miał nas przewieźdź do hotelu, a chłopcy witali się z directionerkami. Wsiadłyśmy do busa i czekałyśmy na chłopców. 
-No to trzeba będzie iść na jakieś zakupy.-zaczęła temat Elena
-Tak. I to jeszcze dzisiaj.-mrugnęłam do niej
-Jak to dzisiaj? Przecież dopiero przyjechałyśmy.-zrobiła wielkie oczy
-Ale ja nie mam żadnych rzeczy na przebranie, ponieważ wszystkie utonęły razem z samochodem.-powiedziałam przypominając sobie wypadek.
-Przecież ja ci mogę porzyczyć parę zestawów ubrań. I tak wzięłam ich za dużo, a jeśli do tego dojdą te zakupy to nie dam rady się spakować.-uśmiechnęła się, a ja ją przytuliłam dziękując. 
Po naszej krótkiej rozmowie do pojazdu weszli chłopcy śmiejąc się. Gdy Liam zamknął drzwi kierowca ruszył. W czasie drogi do hotelu wszyscy się śmiali z sucharów Harolda. Kiedy dotarliśmy już do końca naszej podróży wysiedliśmy z busa, zabraliśmy nasze rzeczy, to znaczy ja pomogłam Elenie z jej wielkimi walizkami, a Horanek z walizkami Zayna. 
-Co ty tam zabrałaś?-wysapałam kiedy weszłam już po schodach prowadzących do holu. 
-Tylko te najpotrzebniejsze rzeczy, a poza tym dałam ci najlżejszą walizkę.-zaśmiała się dziewczyna ciągnąc dwie inne. Ja tylko pokiwałam niedowierzająco i poszłam za resztą. Gdy się zameldowaliśmy okazało się, że wszystkie pokoje są obok siebie. Wszyscy mieli spać w dwójkę w jednym pokoju, ale jedna osoba sama. Ja byłam w pokoju z Niallem, Elena z Zaynem (zdziwiło mnie to), Harry z Louisem, a Liam sam. Poszliśmy do swoich pokoi. Ja wzięłam od dziewczyny jedną z trzech walizek, a blondynek wziął od Zayna jedną z dwóch. 
-Jesteś zmęczona księżniczko?-zapytał troskliwie
-Nie.-pokręciłam przecząco głową.-Która godzina?-zapytałam
-19:30.-odparł patrząc na zegarek
-Zajdłabym coś.-uśmiechnęłam się
-Ja też.-zawtórował 
Wymieniliśmy się spojrzeniami i równo krzykneliśmy: KTO OSTATNI W BARZE STAWIA! I polecieliśmy na dół. Na początku chłopak prowadził, jednak w końcu się potknął o dywan, a ja wyleciałam przed niego śmiejąc się. Gdy dotarłam do baru, usiadłam wygodnie na jednym z krzeseł. Wtedy on wszedł z uśmiechem. 
-Nie muszę płacić, bo tu jest darmowo.-zaśmiał się
-No trudno.-odparłam i go pocałowałam
Zamówiliśmy sobie frytki na spółe. Po 10 minutach były gotowe. Gdy skończyliśmy je jeść, Niall zrobił najmniej oczekiwaną rzecz. Stanął przede mną i uklęknął. Zamurowało mnie...
*********************************************************************************
Cześć michy. Dawno mnie tu nie było ;) I tak o to jest rozdział 44 :) Mam nadzieję że się spodoba i liczę na komentarze. Mam nadzieję, że przez tą przerwe mnie nie opuściłyście. 
Koffam was 
Megan :)

czwartek, 1 maja 2014

Smutne wieści :c

Niestety, ale na razie nie pojawi się rozdział, ponieważ coś popsuło się z internetem i pisze to z wi-fi które się strasznie tnie i nie zaraz nie wytrzymam :c Do tego mam remont w domu i nikt nie ma głowy do naprawienia internetu :/ Postaram się pomęczyć rodziców o naprawienie tego, ale nie wiem kiedy będzie następny rozdział :( Mam nadzieję, że mi wybaczycie, bo to w końcu nie moja wina :C
Koffam was :*
Megan :)

piątek, 18 kwietnia 2014

wszystkiego dobrego!

Wszystkiego dobrego. Dużo zdrowia szczęścia, swojego wymarzonego chłopaka, żebyście zawsze były zdrowe ♡♡♡
To wszystko z okazji WIELKANOCY!
Jakby co to rozdział postaram się dodać za 3 dni ponieważ wyjeżdżam do cioci gdzie nie ma internetu :(

środa, 26 marca 2014

Rozdział 43 (konkursowy)

Gdy wróciłam stanęłam bez ruchu. Uśmiechnięty Niall stał z wielkim bukietem pięknych czerwonych róż - moich ulubionych. O co chodzi, aż tak się cieszy że już wychodzę ze szpitala? Nie mam pojęcia.
-Aż tak się cieszysz że już stąd wychodzę? -spytałam podchodząc do niego i dając buziaka w policzek.
-Cieszę się bardzo, ale nie tylko dlatego – powiedział z jeszcze większym uśmiechem.
-Niall, o co chodzi? – powiedziałam już trochę zdenerwowana.
-Jedziesz z nami w trasę !-krzyknął a chłopacy stojący za nim zaczęli się też bardzo cieszyć.
-Ale jak to? -nie mogłam w to uwierzyć że będę w trasie z moim chłopakiem i przyjaciółmi.
-Będziesz spędzała z nami więcej czasu-powiedział Lou ucieszony.
Wzięłam swoją torbę i kwiaty od Niall’a i wyszliśmy z Sali kierując się do auta do mnie do domu. Po przyjechaniu do domu pierwsze co zrobiłam to wzięłam prysznic bo te łazienki w szpitalu są dziwne i trochę brudne. Weszłam do łazienki i ściągnęłam z siebie ciuchy które wcześniej miałam założone i weszłam pod prysznic. Umyłam włosy moim jabłkowym szamponem a ciało limonowym płynem pod prysznic. Spłukałam i wszyłam z łazienki w samym ręczniku. Chłopaki pojechali do domów a Niall został bo chce spędzić trochę czasu ze mną. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej parę materiałowych szarych spodenek i do tego zwykły t-shirt. Rozczesałam włosy i szybko je wysuszyłam. W trakcie suszenia do pokoju wszedł Niall i usiadł na parapet ciągle się na mnie patrząc. Kiedy skończyłam suszyć podeszłam do Nialla i tak po prostu go przytuliłam.
-Który jest godzina, kochanie? – spytałam podnosząc wzrok na jego twarz.
-Jest 15.30 księżniczko – odpowiedział jeszcze bardziej mnie przytulając.
-Kocham Cię bardzo , wiesz, Niall, jesteś chyba najlepszym co mi się w życiu trafiło, rozjaśniasz mój świat i chciałabym spędzić z tobą resztę mojego życia.
-Ja ciebie też bardzo kocham moja księżniczko i też chce z tobą spędzić resztę mojego życia.
-Kiedy zaczyna się trasa? –spytałam się kładąc się na łóżku.
-Za 3 dni
Nialler położył się na mnie i zaczął mnie lekko całować. Całował mnie coraz namiętniej ale wiedział że nie mam na nic więcej ochoty więc nawet nie próbował. Resztę dnia spędziliśmy na przytulaniu, rozmawianiu i całowaniu się. Oczywiście Niall został na noc.

*3 dni później*
Byłam już spakowana i gotowa do wyjścia, teraz tylko czekałam na spóźnionego Niall’a który zawiózł by nas do Paul’a. Był już spóźniony od 20 minut. Zaczęłam się już niecierpliwić bo nie odbierał telefonu. Usiadłam na ziemi przed domem z walizkami i trzymałam telefon mocno w ręce czekając na jaki kolwiek znak od Nialla. Przyjechał 5 minut później smutny z zaczerwionymi oczami pewnie od płaczu tylko co się stało. Wsiadłam do auta z walizkami usidłam na miejscu pasażera. Nie wiem co mam teraz zrobić czy zapytać się go co się stało czy zrobić to później. Postanowiłam teraz.
-Niall, co się stało, ty płakałeś ? –spojrzał się tylko na mnie i zatrzymał auto. Rozpłakał się mówiąc że jego babcia umarła dzisiaj na zawał. Przytuliłam go mocno szeptając mu różne rzeczy które może go pocieszą albo coś. Usłyszałam za nami klakson ciężarówki i to było wtedy kiedy nasze auto wypadło z drogi prosto do rzeki która była pod nami. Auto zaczęło się napełniać wodą a ja próbowałam rozpiąć pasy.
*****************************************************************************************************
A oto najlepszy rozdział!
Spodobał mi się bardzo ten rozdział, więc chcę ci powiedzieć, że masz ogromny talent :3
I na pewno, gdy będę mieć troche wolnego czasu przeczytam twój blog i skomentuję :*
Życzę ci dużo weny :)
Blog zwyciężczyni :)Megan

sobota, 22 marca 2014

KONKURS!

Heej miśki! Jest konkurs! Chciałabym, abyście wysyłały mi na ten e-mail:
nicolemegan29@gmail.com
wysyłały przez was wymyślone rozdziały 43!
Od was mogą zależeć losy wszystkich bohaterów tego opowiadania :)
Ja z moją przyjaciółką wybierzemy najlepszy i opublikujemy ten rozdział ;D
Mam nadzieję, że weźmie udział dużo osób :3
Czas trwania konkursu do środy (26.03.14)
Tak więc brać się do pracy :)
Megan
P.S
Jeśli macie jakieś pytania jeszcze tu jest moje fb:
https://www.facebook.com/ania.szwajkowska.9

poniedziałek, 10 marca 2014

Rozdział 42

Było już sporo po północy, a mi i Megan nadal nie kończyły się tematy do rozmowy.
-Przepraszam, ale panna Nicole musi jechać na badania.-niestety przeszkodził nam lekarz.
-Dobrze. Zaczekam.-odparłem
-Nie, musisz jechać się przespać.-powiedziała Megan-Widać że jesteś bardzo zmęczony.-dodała
Co racja to racja. Byłem strasznie zmęczony.
-No ok.-powiedziałem, porzegnałem się z moją dziewczyną i poszedłem w stronę samochodu.
Wsiadłem i pojechałem do domu chłopców.
Gdy wszedłem okazało się, że wszyscy śpią. Po cichu wspiąłem się po schodach i usiadłem na łóżku. Włożyłem słuchawki na uszy i włączyłem laptopa. Zacząłem czegoś szukać i znalazłem.
*Oczami Megan*
-Nienawidze tych badań.- wszystko mnie teraz boli...
-Panno Nicole..-zaczął lekarz, ale mu przerwałam
-Megan, jestem Megan.-uśmiechnęłam się
-A więc Megan, mam dobre wieści. Jutro może pani wyjść ze szpitala, ale proszę się narazie oszczędzać.-powiedział i wyszedł.
Strasznie się ucieszyłam, bo nie mogłabym dłużej tu wytrzymać.
Tu jest strasznie cicho, a do tego nudno.
Wysłałam wiadomość do Nialla o treści:
Kotek, lekarz mi powiedział, że jutro moge wyjść ze szpitala :D
Przyjechałbyś po mnie? :*
Wysłałam smsa, lecz nie przeczytałam odpowiedzi, ponieważ po chwili zasnęłam.
Rano obudziły mnie promienie słońca przedzierające się przez jasne szpitalne zasłony. Powoli otworzyłam oczy i przetarłam je i rozejrzałam się po pokoju. Spojrzałam na telefon i miałam 2 wiadomości.
Pierwsza brzmiała:
Jasne kochanie, przyjadę po ciebie. 
xoxo
A druga:
Słodko wyglądasz jak się budzisz :*
Oczywiście obydwie były od mojego księcia Nialla. Po przeczytaniu drugiej od razu się rozejrzałam wokół własnej osi. Po chwili zobaczyłam szczerzących się przez okno całe 1D i do tego Elenę. Pomachałam im i gestem pokazałam aby weszli do białego pomieszczenia. Po chwili wszyscy już mnie dusili grupowym przytulasem.
-Jak się czujesz?-zapytał Louis
-A nawet całkiem nieźle.- zaśmiałam się.
-Chłopcy, mam nowinę.- powiedział Liam- Dzisiaj rozmawiałem z Paulem i okazało się, że załatwił nam trasę po Europie.
Nastała chwila ciszy, a potem nagle wszyscy zaczeli skakać jak głupi.
-Chłopcy.-powiedziałam, ale nie zwrócili na mnie uwagi.-Chłopcy!-powiedziałam głośniej, zero reakcji- ZAMKNĄĆ PASZCZE, SIADAĆ GDZIEKOLWIEK I MNIE POSŁUCHAĆ!- wrzasnęłam na całe gardło.
Chłopcy zastygli w powietrzu, a Elena dusiła w sobie wybuch śmiechu
-SIAT!-powiedziałam groźnie patrząc. Od razu wszyscy usiedli i czekali aż coś powiem.
-Po pierwsze. Niech ktoś mi idzie po zwolnienie i od razu po coś czekoladowego, po drugie tu jest szpital i nie wypada tak drzeć tych waszych ślicznych mordek, a po trzecie, oszczędzajcie siłę na trasę.-powiedziałam już spokojniej.
Po zwolnienie i czekoladkę poszli mi Zayn i Liam, a ja poszłam się przebrać. Gdy wróciłam stanęłam w bezruchu...
*********************************************************************************
Heyy marcheffki :) Sorki że musiałyście czekać tak długo na rozdział, ale... nie mam żadnego usprawiedliwienia :( Wiem, wiem. Ten rozdział jest do d....y. Może początek jest w miarę, ale reszta maskara. Pewnie zastanawiacie się teraz dlaczego. To ja wam powiem. Chora jestem i nie umiem racjonalnie myśleć, więc z góry przepraszam za jakiekolwiek błędy.
To chyba na tyle.
Kocham was
Megan
P.S
Chciałam was jeszcze zaprosić na blog mojej siostry i jej przyjaciółki (nie o 1D) ale miło jakbyście wpadły i skomentowały :)
http://blogniezabudka.blogspot.com/
Oraz blog mojej najlepsiejszej przyjaciółki, która robi wieeeelki powrót i chce jej w tym pomóc :)
http://niall-and-me-and-1d.blogspot.com